Kocia muzyka

Niedziela, po sobotniej imprezie. On nagle zaczyna ni to miauczeć, ni to śpiewać, w każdym razie wydawać wysokie dźwięki.
Ona: – To nie są najlepsze dźwięki, jakie mogłeś mi zafundować na kacu.
On: – To była kocia rapsodia! Doceniaj to, że śpiewam dla ciebie!

On: – Co ty tam piszesz?
Ona: – Ja? Nic… ;-)

"Gdzie ja jestem?"

Ona, po powrocie z weekendu: – Obudziłam się rano i mężczyzna obok mnie miał długie włosy. W pierwszej sekundzie się zdziwiłam…
On: – Następnym razem w takiej sytuacji połóż rękę na jego kroczu. Jeśli tam też długość będzie inna, to znaczy, że jesteś w domu.